Dziś do recenzji wpadł model, który z pełnym przekonaniem można określić vintage. A-Wing fighter, bo o nim mowa, jest modelem, który ma swe lata. Jego premiera miała miejsce w roku kiedy na ekrany kin wchodził Powrót Jedi, czyli 1981. Jest tym samym niewiele młodszy ode mnie. Niestety wiek modelu widać to po formach. Całość składa się z trzech plastikowych ramek, z czego dwie są wykonane z jasnoszarego plastiku, a jedna z przezroczystego. W jej skład wchodzi kabina oraz dwuczęściowa podstawka. Poza tym dostępne jest 18 części. Niestety ich największy problem to wypukłe linie podziału. Jest to bardzo poważny mankament, który zdecydowanie obniża całą przyjemność odbioru produktu. Niestety nie powinno się narzekać, właśnie ze względu na rok produkcji.

Jeśli chodzi o sam model to jest on tzw. SNAPem, czyli modelem, który możemy złożyć na wcisk bez użycia kleju. Styl, który występuje w wielu modelach Star Wars tego producenta, i ze względu właśnie na takie udogodnienie myśliwiec posiada kilka uproszczeń. Pomijam prostotę konstrukcji. Mimo iż model ma płozy, to niestety nie posiada wnęk podwozia. Całość wykonana jest w stylu niektórych modeli kartonowych, czyli płozy montuje się bezpośrednio do poszycia kadłuba. Nie uświadczymy również poprawnych wyrzutni torped, dostajemy za do płaskie zaślepki imitujące wgłębienia.

Jeśli chodzi o wymiary modelu, to jest on wykonany w skali 1:48 co przekłada się na ok 15cm długości. Ci co posiadają model Bandaia w skali 1:72 wydany praktycznie niedawno, mogą być trochę zdezorientowani gdyż ich model również jest takich rozmiarów. Z jednej strony wymiary prawdziwego A-Winga po podzieleniu przez 72 dawałyby takie rozmiary jak ustalił Bandai. Z drugiej strony, model moim zdaniem jest za duży o czym może świadczyć figurka pilota będąca półtora raza większa niż np X-Winga z te samej skali. Dodatkowo kadry z filmu potwierdzałyby ten stan rzeczy.

Z rzeczy, które możemy jeszcze znaleźć w pudełku, to malutki arkusik kalomanii oraz instrukcję wykonaną w stylu producenta z tamtych lat.

Ogólnie cały model jest dość prosty. Daje jedynie zarys kształtu i stanowi wyzwanie dla modelarzy, którzy będą chcieli wyciągnąć z niego coś bardziej konkretnego. Czy poleciłbym ten model? Do momentu pojawienia się Bandaia był to najlepszy, bo jedyny model tego myśliwca. Teraz ma on wartość sentymentalną i pudełko z A-Wingiem ciekawie wygląda wśród innych modeli vintage. Zawartość już trochę mniej. Ale pasjonaci powinni mieć ten model w swojej kolekcji, bez dwóch znań.