Ostatnio, na jednej z giełd, trafił mi się pewien rarytas. Możliwe, że dla kogoś bardziej doświadczonego, będzie to zwykła makulatura. Ja, mimo iż zajmuję się ta tematyka już ładnych parę lat, model ten widziałem pierwszy raz. Bez wahania postanowiłem go mieć.

Imperialny prom, bo nie ma nigdzie informacji, że jest to Tydirium, nie jest jednym z tych modeli bardziej wymagających. To raczej mała, prosta konstrukcja, gdzie wszystkie części mieszczą się na czterech kartkach A4. Nie ma tam właściwie żadnych tekstur, a całość to głównie czarne linie na białym, grubszym papierze. Jestem przekonany, że pewnie nawet proporcje poszczególnych części jak płat pionowy lub skrzydła nie trzymają się oryginału. Same rysunki montażowe również nie pozostawiają złudzeń, że może to być coś trudniejszego.

Mimo tych niedogodności, jest to ciekawa pozycja w składnicy modelarza Sci-Fi. Bardziej powinna służyć jako ozdoba i coś na kształt trofeum, niż rzeczywiście modelu, który należy skleić, tym bardziej, że są darmowe modele, znacznie bardziej dokładniejsze. Pamiętajmy jednak, że model został wydany niewielkim nakładem w roku 1991.

Zeszyt AstroModel, mimo iż jest podpisany jako „seria”, to chyba nigdy nie było kolejnych numerów traktujących o pojazdach z innej galaktyki.