Postaw mi kawę na buycoffee.to

Informacje
Części: 21
Wymiary: 10cm

Już przez jakiś czas możemy cieszyć się dostępną na rynku drugą już partią modeli Gwiezdnych Wojen z serii Pocket. Link do zapowiedzi możecie znaleźć pod tym adresem. Sprawcą tego incydentu jest znany już modelarzom niemiecki producent Revell. Ma on już na koncie dość sporo produktów spod znaku Gwiezdnej sagi. Niektóre mniej, a niektóre bardziej udane. Niestety w znaczącej większości są to zwykłe składaki czyli Snapy. Na szczęście to, że coś jest do składania nie musi oznaczać, że się nie nadaje jako materiał dla starszych modelarzy. Kilka z modeli okazało się już całkiem dobrym tworzywem w rękach sprawniejszych modelarzy, w tym także wcześniej wspomniane Pockety.
Dziś postaram sie podzielić moją opinią na temat dwóch nowych produktów Revella z tej serii jakie posiadam w swoich zbiorach. Są nimi Delta-7 Jedi Starfighter oraz Sith Infiltrator. Oba z nich również otrzymałem od mojej Lubej, przez co są dla mnie jeszcze bardziej wartościowsze.
Te dwa modele stanowią również całkiem smaczny kąsek dla modelarzy, a to z tego względu, że praktycznie wcześniej nie było można dostać tych właśnie modeli na rynku. Nikt raczej nie chciał się pokusić o wypuszczenie ich w rozsądnej jakości jak i cenie.
Czy Revellowi sie udało? Przeczytajcie poniższe opisy by dowiedzieć się o nich coś więcej.

Delta-7 Jedi Starfighter.
Ok, przejdźmy więc do pierwszego modelu. Delta-7, jak dobrze pamiętacie, był pojazdem Obi-Wana Kenobiego w Ataku klonów. W filmie do każdego egzemplarza dołączany był pierścień nadprzestrzenny pozwalający małemu stateczkowi wskoczyć do nadprzestrzeni. W pakiecie Revella niestety nie ma takiego dodatku, a to ze względu na fakt, ze wszystkie pockety zawierają się w przedziale ilościowym części wynoszącym 21 sztuk. Tym samym pierścień nie załapał się do zestawu. Generalnie i bez niego model wygląda całkiem dobrze. Ma długość 10cm, co tak naprawdę stawia go w jednej wielkości ze swoim droższym bratem czyli produktem Fine Molds. Zapewnie nie jest tak dobrze zrobiony jak ten z FM, ale i tak wydaje mi sie, że daje radę. Model jest całkiem ładnie odlany. Formy są czyste i ładnie do siebie pasują. Jedną w większych niedoróbek, która potrafiłaby zrazić prawdziwego konesera, to dość duże linie podziału na kadłubie. Oczywiście nie są to jakieś wielkie kaniony, ale mogłyby być bardziej delikatne.
W skład zestawu wchodzi przeźroczysta kabina posiada jedynie zdawkowe elementy wyposażenia. Oczywiście Obi-Wan również w niej zagościł, mimo iż wygląda raczej średnio…prawie tak jak wnętrze kabiny.
Składanie modelu nie stanowi wyzwania dla prawdziwych wyjadaczy. Nie ma tu części, które trzeba wciskać na siłę ani kombinować z jakimiś malutkimi elementami by wepchnąć je w odpowiadające otworki. Jedynym elementem, jaki może sprawić nieco większy kłopot to tylna płetwa łącząca owiewkę kabiny z kadłubem, ale to tylko ze względu na jej delikatność. Przy wcisku bałem się, że może mi pęknąć. Okazało się, że dało radę to zrobić bez uszczerbku na wspomnianej części.

Sith Infiltrator
Statek Dartha Maula z Mrocznego widma. Statek bardzo szybki, posiadający urządzenia maskujące i pewnie całą masę innych gadżetów, o których nikt nigdy nie słyszał.
Model jest bardzo fajnie wykonany. Posiada dość delikatne linie podziału. Jest ich znacznie mniej niż na Starfighterze więc może dlatego sprawiają wrażenie jakby były lepiej zrobione. Ogólnie całość konstrukcji jest dobrze wykonana. Bryła ma dobre proporcje i przez to całość wygląda ładnie. Ilość części, tak jak i w poprzedniku, wynosi 21 szt. łącznie z podstawką. Tu niestety jest lekkie przegięcie w tej kwestii. Mianowicie, z powodzeniem można by było ująć kilka zbędnych części np. z wnętrza kabiny pilota, która staje się niedostępna dla oka zaraz po szczelnym zamknięciu kadłuba. W skład kabiny wchodzi kilka elementów oraz sam Darth Maul, ale niestety włożenie go do niej sprawi nam jedynie chwilową satysfakcję, ponieważ nikt inny za wyjątkiem nas się o tym nie dowie. Kolejnym dziwnym przypadkiem w tym modelu jest podwozie. W jego skład wchodzą trzy płozy oraz dwie klapy luków na przednie łapy. Tak sie zastanawiałem, do czego mi jest potrzebne podwozie jeśli boczne płaty są za wysokie by postawić na min model? Wyobraźcie sobie, że tylne podwozie wisi w powietrzu. Jeśli chodzi o mnie, to w zupełności wystarczyłby mi taki wariant jak w opisywanym poprzednio Starfighterze, czyli podstawka bez konieczności przyłączania żadnych dodatkowych elementów.
Na koniec dodam jedynie, że model składało się całkiem dobrze. Czasami było trzeba pokombinować z mocowaniem kilku elementów, ale nie trzeba było nawet otwierać instrukcji by dojść co, gdzie i do czego. Przy budowie wnętrza kabiny, trzeba było troszkę dokładności by wsadzić elementy na swoje miejsca, ale jak wspomniałem wcześniej, przez to, że kabina jest zamknięta, można było sobie ten etap spokojnie odpuścić.

Ogólne wnioski
Ogólnie polecam te dwa modele. Są to znacznie tańsze zamienniki dla takich firm Fine Molds (Delta-7) oraz Model Realms (Sith Infiltrator) owszem, nie są tak duże i tak dokładne, ale jestem pewien, że urozmaicą domową kolekcję i pozwolą zaoszczędzić kilka złotych czy to na inne modele czy np. farbki. A wiadomo, lepiej mieć więcej niż mniej.
Jeśli ktoś z Waz drodzy czytelnicy posiada w swoich zbiorach inne modele z tej serii to prosiłbym o podesłanie ich tak na forum lub do mnie na maila. Wtedy razem uzupełnimy drugą już serię brakującymi modelami.

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku

Możliwość komentowania została wyłączona.