Informacje
Części: 76

Wielkie roboty doczekały się niejednego filmu, książki i komiksu. W pewnych sytuacjach te same maszyny były opisywane przez dwa różne zbiory opowiadań, komiksów i filmów. Tak było z maszynami z uniwersum gier planszowych, komputerowych, fabularnych, komiksów i książek „Battletech” (dziś znanym z gry Mechwarrior Online). Maszyny te oryginalnie pochodziły z kilku japońskich kreskówek – Crusher Joe’s, Macross, Dougram, Robotech – i zostały legalnie zakupione przez wydawcę Battletech’a. Następnie na skutek wykupu marki Battletech i nie wykupienia praw do poszczególnych wzorów, te roboty zostały wymazane z repozytorium Battletech’a i odtąd określane są mianem „unseen’ów”. Są to dla starszych graczy (pamiętających grę planszową „Battletech”) jedne z najładniejszych i najbardziej sentymentalnych modeli Mechów – wielkich czołgów na nogach.

Dlaczego w ogóle piszę o Battletech’u, skoro model dotyczy pojazdu z uniwersum Robotech’a? Ponieważ jestem fanem tego pierwszego, choć szanuję koncepcje z tego drugiego (koncepcje Destroidów były bardzo „realnie” dopracowane jak na tamte czasy). I zawsze chciałem mieć kolekcję Mechów w skali 1:72, a serii Robotech w ogóle nie kojarzyłem, bo poza kolegami z magnetowidem i pływającym tatą nikt nawet nie widział takich kreskówek w Polsce w latach osiemdziesiątych. Wzornictwo tych Mechów (unseen’ów) na pewno jest mniej atrakcyjne dla niektórych niż współczesne kreacje z MechWarrior Online, ale ciągle bardziej „bojowe” niż „baletnice”, czyli skaczące i walczące kung-fu roboty transformujące się z myśliwców typu Valkyrie VF-1.

Model firmy Bandai pochodzi z lat osiemdziesiątych, kiedy to marka Macross a ściślej Destroidy – maszyny lądowe – zostały przydzielone dwóm firmom – 2 modele dostało Imai, a dwa – Arii. Z tych dwóch firm, formy i modele Arii mają lepszą renomę, podczas gdy Imai są uważane za bardziej wymagające. Teoretycznie robione były w skali 1:100, ale w praktyce trudno jest ustalić skalę, ponieważ na samej kreskówce miały miejsce niesamowite przekłamania. Następnie wszystkie wzory zostały zakupione przez firmę Bandai i ponownie wypuszczone na rynek w 2010.

Poniższy obrazek dobrze ilustruje problem skali w odniesieniu do mechów, szczególnie z kreskówek. Spartan sprzątający pobojowisko trzyma w dłoniach pod pachami dwa ciała ludzkie. Zgodnie ze skalą podaną na pudełku, ci ludzie powinni być wielkości kilkupiętrowych domów:

Oryginalny Spartan miał 11,3 metra wysokości, natomiast jego Battletech’owy odpowiednik – Archer nie ma dokładnie określonej wysokości, ale mieści się ona w tym własnie przedziale (10-14 m). Zatem dla Mecha skala 1:72 jest całkowicie akceptowalna, dla Destroida – do przyjęcia.

Model Imai/Bandai zawiera w instrukcję oraz 5 ramek zawierających 76 części, w tym także przezroczyste, oraz arkusza kalkomanii pozwalającej stworzyć wersję z pudełka (Destroid z serii „Robotech”). Spasowanie części nie jest rewelacyjne, model nie posiada również odwzorowanych wyrzutni rakiet na „ramionach” ani kokpitu. Powierzchnie są dosyć monotonne, żebrowanie na pancerzu nóg i stóp nie jest oddane (ale łatwo wykonalne samemu). Plusem jest możliwość repozycjonowania modelu po złożeniu. Tak czy inaczej, potrzebna będzie szpachlówka, papier ścierny i sporo cierpliwości. Modelarze zwracają też uwagę na sposób mocowania nóg do miednicy – słabej jakości stawy nadają niewłaściwy wygląd tym kończynom. Konieczne może się okazać wymodelowanie części tych stawów z masy dwuskładnikowej.

Ten model jest pierwszym Destroidem / Mechem, który zdarzyło mi się otworzyć i opisać. Planuję zdobyć wszystkie cztery (Spartan, Tomahawk/Defender/Phalanx lub odpowiednio w Battletech’u Archer/Warhammer/Rifleman/Longbow) i po kolei je opisać.

Dodatkowe schematy można znaleźć pod tymi linkami: