Postaw mi kawę na buycoffee.to

Informacje
Cześci: 100++

Wstęp
Tym razem mam przyjemność przybliżyć Wam kolejny model firmy AMT/Ertl, który pochodzi z reedycji wybranych pozycji Star Wars z czasów gdy do kin wchodziła stara trylogia. O tym modelu słyszałem kiedyś dawno jedynie od brata, który widział go w sklepie modelarskim. Mówił jedynie o tym jakie pudełko jest duże etc… Na szczęście, przy okazji wspomnianego wcześniej wskrzeszenia modeli, udało mi się dostać go, ale dopiero po sprowadzeniu go ze stanów przez jednego z allegrowiczów.
Musze powiedzieć, że w Polsce model kosztował 160pln, natomiast mi się udało go sprowadzić za cenę 90pln+40 za przesyłkę. Tak czy inaczej i tak byłem do przodu z kasą.

Model jak się patrzy.
Po otrzymaniu modelu, rzeczywiście mogłem powiedzieć, że jest spory. Chyba jeden z najwiekszych modeli jakie miałem okazję mieć w swojej kolekcji.
Najbliższy wymiarowi jest chyba Niszczyciel Venator z Revella (ale o nim kiedy indziej). Wszystkie części, za wyjątkiem głównych dysków, są ładnie zapakowane w folie bąbelkowe. Dokładna instrukcja, oraz ponad 100 części, potrafią zapewnić dobrą zabawę na bardzo dużą ilość wieczorów. Odkryte części poszycia pod kadłubem jeszcze bardziej utwierdzają w tym przekonaniu. Jeśli nie wiecie, to właśnie określenie Cut-away informuje o tym, że właśnie część kadłuba może zostać odsłonięta, by była możliwość podziwiania wnętrza statku.
W naszym wypadku mamy możliwość zajrzenia do miejsca Sokoła gdzie C-3PO i R2-D2 grali razem z Chewbaccą w holo-szachy jak również tam gdzie Luke ćwiczył z Kenobim pierwsze kroki na ścieżce mocy. Poza tym jest również odsłonięty kawałek z generatorami mocy oraz z wyrzutniami rakiet.
Statek wyposażony jest również w ruchony radar, działka oraz podnoszony trap przez który załoga mogła do niego wejść.
Oczywiście w zestawie znajdziemy również serię płuz, dzięki którym możemy bezpiecznie postawić model na półkę lub w innym miejscu.
Wszystko to wykonane bardzo skrupulatnie i z dużą dokładnością.
Z niewyjaśnionych przyczyn model oznaczony jest poziomem trudności 2, co plasuje go na tej samej półce razem z takimi pozycjami jak AT-ST, co jest oczywiście nieścisłością, ponieważ Sokół jest znacznie trudniejszy niż AT-ST.

Trochę dziegciu.
Teraz może trochę o wadach.
Tak, ten model również je posiada. Może zacznijmy od wspomnianej wyciętej części kadłuba. Jak robiłem przymiarki to jakoś tak nie pasowała ona do pozostałej części kadłuba, tak jakby była troszkę zwichrowana, nie wiem może tylko mi sie tak wydawało 😉
Kolejną rzeczą, która mnie trochę zirytowała to to, że na niektórych częściach widać ślady jakby dwie części formy nie miały pełnej styczności.
Niekiedy, musiałem odcinać cienkie naddatki plastiku. Jest to wadą, ale można się z tym trochę pobawić i będzie sie miało poczucie dobrze wykonanej pracy.
Teraz najgorsze. Tylne dysze silników. Niestety ta część Sokoła jest największą porażką z jaką przyszło mi się spotkać. Silniki zamiast mieć wytłoczone odpowiednie kształty jakie widzieliśmy w wersji specjalnej nowej nadziei, jest zwyczajnie płaska. Zrobione są do tego z przeźroczystego plastiku, przez które widać wnętrze (nie to wycięte) statku . Instrukcja natomiast, sugeruje by pomalować ją w kolorze jasno niebieskim, co chyba powinno sugerować zapalone silniki??? Nie wiem jak Wam, ale mi ten fakt strasznie przeszkadza.
To chyba tyle z poważniejszych wad.
Oczywiście nie można porównywać tego modelu z tym wykonanym przez Fine Molds a to dlatego, że dzieli je okres wykonania chyba z 20 lat. Cena, jestem pewien, że również jest min. 2x większa niż AMT. Co prawda FM ma znacznie więcej części do przyklejenia, ale gdy się nie jest fanatycznym modelarzem i ma się ograniczony budżet na przyjemności to trzeba się zadowolić tym co jest.

Wniosek
Właściwie ogólna ocena została już wystawiona kilka linijek wyżej. Ale postaram sie rozwinąć myśl. Model AMT/Ertl jest najlepszy w porównaniu ceny do jakości. Wersja Cut-away dostarcza dużo więcej zabawy niż wersja podstawowa Sokoła. Jak na czasy, w których była produkowana, to można powiedzieć, że jest klasą samą w sobie. Wersja Fine Molds może i jest nieco większa, może i jest dokładniejsza i zawiera w sobie więcej części, ale jest znacznie droższa i właściwie niedostępna u nas w kraju. Dzięki czemu dla zamawiającego dochodzą jeszcze ekstra koszty wysyłki. Jest jeszcze u nas dostępna wersja SNAP od Revella, ale wydaje mi się, że plasuje się ona na samym dole stawki. Mógłbym się właściwie ukrzyżować, stawiając ją wyżej nad AMT. Opisywany model jest zdecydowanie obowiązkową pozycją dla każdego krajowego modelarza Star Wars.
PS. Poza tym, zbyt się nią podjarałem gdy jej nie miałem, by teraz ją krytykować i odmawiać 😉

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *