The Mandalorian to pierwszy aktorski serial w świecie Star Wars. Tak, jak bardzo długo żadna z firm posiadających licencję, nie kwapiła się do wypuszczenia chociaż jednego modelu z serialu, tak z końcem roku dostaniemy aż trzy modele statku głównego bohatera – Razor Cresta. Co by tego było mało, to dwa z nich będą w skali 1:72. Chodzi o model, który wypuści pod koniec roku Revell oraz AMT. Pomyśleć, że tyle dobroci nas czeka, gdy drugi sezon serialu już dawno się skończył.
My dziś rzucimy okiem co znajduje się w pudełku najmniejszego z Brzeszczotów, którego producentem jest Bandai.
Jest to model z serii Mecha Collection. Charakteryzuje się on tym, że niekoniecznie musi pasować do którejś z popularnych skal. W momencie zapowiedzi, chodziły słuchy, że będzie to 1:350, tak jak seria frachtowców Millennium Falcon. Były też nadzieje, że będzie to popularna skala 1:144. Niestety. Tym razem się nie udało i skończyło się na czymś pomiędzy czyli 1:228. I to też nie jest do końca prawdą ponieważ wynik ten bazuje na przypuszczalnych wymiarach oryginalnego statku z serialu. Informacji o długości nie podaje nawet oficjalna strona starwars.com.
OK, zobaczmy co dostajemy w zestawie.
Mój egzemplarz odrobinę ucierpiał podczas transportu dlatego wygląda jak wygląda.
Samo pudełko jest jak zawsze okraszone świetna grafiką główną. Po jego bokach znajdziemy opis, kilka fotek gotowego modelu oraz rozmieszczenie naklejek. Standardowo, w tej linii produktów nie dostaniemy kalkomanii.

Po zdjęciu wieczka i jego odwróceniu zobaczymy czarno-białą instrukcję, kilka kartek informacyjnych oraz plastikowy woreczek z trzema ramkami i naklejkami.

Zestaw wykonany jest z 20 części lekko srebrnego plastiku. Jest to jedna z dwóch wersji Razor Cresta dostępnych na rynku. Druga, droższa, to wersja już pokryta warstwą chromu. Ja wybrałem tę tańszą. Z jednej strony do kompletnego efektu model będzie trzeba przybrudzić, więc tym samym również pomalować, a naklejki i tak należy odwzorować maskując wzory na kadłubie.

Zobaczmy więc części z bliska. Oczywiście jak przystało na Bandaia, detale są odwzorowane świetnie. Górna, dolna lewa i prawa część kadłuba wyglądają świetnie.

Silniki również zasługują na słowa uznania, myślę że nawet bardziej niż kadłub. Detal na dyszach oraz wlotach powietrza jest niesamowity.

Pomniejsze części jak działka, kabina czy spód kadłuba również dają radę.

W zestawie, jak wspomniałem wcześniej znajdziemy jeszcze arktusik z naklejkami. Imitują one oznaczenia oraz przybrudzenia dysz silnika.

Dodatkowo jeszcze standardowa, trzyczęściowa podstawka wykonana z czarnego plastiku.

I to w sumie tyle jeśli chodzi o części. Jest ich malutko, ale takie są uroki linii Mecha Collection. Całość po złożeniu ma długość 10.5cm. W modelach tego typu nie powinniśmy spodziewać się wnętrza kabiny lub podwozia. To raczej modele na „chwilkę”. Na tyle proste by można spokojnie złożyć je bez kleju w ciągu 10-15min. Nie zmienia to faktu, że model wygląda bardzo fajnie, a dodatkowe atrakcje jak oświetlenie silników czy malowanie sprawią, ze całość fajnie będzie wyglądała.

I taka ciekawostka, jeśli by się ktoś uparł, to ten model można wykorzystać w grze X-Wing Table Top Game. Skala jest bardzo zbliżona do innych modeli w niej dostępnych.

Poniżej właśnie takie zdjęcia zaraz po zakończeniu budowy.