Postaw mi kawę na buycoffee.to

Stało się, oto prawdopodobnie pierwszy, tak obszerny inbox, długo wyczekiwanego modelu Razor Crest z serialu The Mandalorian od firmy Revell. Model ten był zapowiedziany równo rok temu i praktycznie przez cały ten czas nie było żadnych informacji odnośnie tego co dostaniemy w zestawie, czy będzie to kolejna zabawka pomalowana fabrycznie czy coś może innego. Pytań było znacznie więcej niż odpowiedzi, ale oto jest i można już się nim cieszyć. Zobaczmy więc co dostaniemy w pudełku.

Samo opakowanie jest sporych rozmiarów. Musi bowiem pomieścić tego wielkiego stwora wykonanego w skali 1:72. Kolorowa grafika przedstawia naszego bohatera. Ten kto oglądał serial ten wie, że na pudełku przedstawiona jest scenka z jednego z odcinków drugiego sezonu. Pościgu sił Nowej Republiki za statkiem Mandalorianina. Należy też sądzić, że właśnie taką wersję dostaniemy w postaci części. Jeśli o nich mówimy to informacje na froncie zdradzają, że będzie ich w środku aż 101 sztuk. Długość maszyny będzie wynosiła ponad 33 cm. Sporo. Ale bez patrzenia na części już wiemy, że to nie będzie prosty składak jak w przypadku innych modeli Revella z serii Star Wars tylko już coś bardziej zaawansowanego.

W środku znajdziemy miłą niespodziankę. Oczom naszym ukazują się niepomalowane części wykonane z szarego plastiku.

I pierwsze co powinno się zrobić to porównanie największej części, czyli dolnej części kadłuba do wersji Brzeszczota od Bandaia. Nie da się ukryć, że w miasteczku jest nowy szeryf. Przynajmniej jeśli chodzi o wielkość.

Zobaczmy więc czy przypadkiem w wersji Revella wielkość to nie jest jedyną przewagą nad jego mniejszym bratem.
Już oględziny poszycia kadłuba zdradzają, że coś dziwnego się stało w firmie Revell. Wreszcie, od czasu Venatora, dostajemy coś, co bez ogródek można określić modelem Star Wars. Prawdziwym, a nie zabawką. Projektanci postanowili postawić na jakość i nie da się ukryć, że właśnie detalami kadłuba udało im się osiągnąć cel 100%.

Jest mega dużo detali, a najbardziej charakterystyczna część Brzeszczota, czyli dziób robi piorunujący efekt.

Góra kadłuba jest również usiana pełną gamą szczegółów, które żywcem pochodzą z serialowej wersji statku. Na chwilę obecną wygląda to rewelacyjnie. Pamiętajmy, że kadłub oraz górna powierzchnia to spore kawały plastiku.

Model posiada trzy otwory w kadłubie pozwalające zobaczyć co jest w środku. Sprawdźmy więc z czy mamy wydmuszkę czy jednak coś więcej.

Kolejna tajemnica nad jaką musieliśmy się zastanawiać to czy model będzie miał wnętrze czy jednak spotka go taki sam los jak inne modele z tej serii od niemieckiego producenta. I tak, wnętrze jest i nie jest to jedynie kabina pilota.
Dostajemy pełny komplet nie tylko wewnętrznych części włazów, ale również pełne wyposażenie ładowni. Bardzo duże pole do popisu dla modelarzy.

Co prawda część elementów jest potraktowana z pewną rezerwą, ale to tylko małe incydenty, które dla bardziej ambitnych będą przerywnikiem w przyjemności sklejania modelu.

W zestawie znajdziemy również kilka ciekawych elementów wchodzących w skład wyposażenia Brzeszczota. Począwszy od takich oczywistych rzeczy jak drabinki, a skończywszy na kajucie z łóżkiem i…toaletą.

Oczywiście sufit ładowni oraz elementy mocowania zamrożonych w karbonicie oprychów również są dostępne.

Zobaczmy więc co się dzieje w kokpicie. Tu jest trochę bardziej ubogo. Konsoleta, drążki sterownicze oraz fotel pilota raczej nie robi już takiego wrażenia.

Najgorszym elementem całego zestawu jest zdecydowanie figurka pilota. Ten element nigdy nie był przesadnie atrakcyjny w zestawach Revella i tu historia się powtarza. Z postacią głównego bohatera to ona nie ma wiele wspólnego.

OK, wyjdźmy jeszcze na zewnątrz i omówmy silniki oraz resztę zestawu.

Te bowiem są masywne i pełne modelarskich radości. Pokryte są szeregiem detali, które prezentują się wyśmienicie. Nawet w takiej postaci czuć ich potęgę.

Dysze też są świetne zaprojektowane. Aż prosi się by generatory ciągu zastąpić wersjami przeźroczystymi. Szkoda, że producent nie dodał takiej opcji. Oszczędziło by to pracy przy produkcji żywicznych odlewów.

Jeśli chodzi o pozostałe części to wśród nich znajdziemy podwozie, które możemy wykorzystać lub nie tworząc model w locie lub podczas parkingu z wyciągniętymi płozami.

Same siłowniki niestety są odlane z dwóch części przez co będzie trzeba walczyć by zniwelować miejsca łączeń.

Uzbrojenie, raczej bez szaleństw.

Podstawka, która aż prosi się o to by nie była to jedynie trzyczęściowa noga do modelu, ale coś co bardziej będzie nawiązywało do serialu. Kolejna bolączka Revella w modelach Star Warss.

Oszklenie, jest bardzo dobre. Cieniutkie, przeźroczyste z bardzo dobrą widocznością.

Instrukcja. Kolorowa, przedstawiająca ramki z częściami, proces składania (z wyciągniętymi i schowanymi płozami) oraz prostym, ale jednak schematem malowania i układania kalkomanii.

Same kalkomanie również są bardzo ładnie wykonane. Film jest prawie niewidoczny, a sam druk, z racji, że nie widać rastra, musiał być drukowany metodą offsetową. Poza poza bocznymi oznaczeniami, wśród wzorów znajdziemy również wzory paneli kontrolnych kokpitu oraz pewnych elementów ładowni.

Tak oto dobrnęliśmy do końca. Jakie wnioski? To jest poziom model jaki byśmy oczekiwali od światowego producenta, który stawia Brzeszczota bardzo blisko modeli Bandai. Model nie jest wolny od wad. Zapewne nie jest w 100% zgodny z oryginałem, ale i tak jakość wykonania jest bardzo wysoka. Detale i poziom skomplikowania, jak również części spasowane na sucho dają nadzieję na naprawdę świetną zabawę podczas budowania. Można mieć zastrzeżenie, że ten model powinien wyjść przynajmniej rok wcześniej, ale miejmy nadzieję, że zobaczymy jeszcze jakieś inne pojazdy o takim poziomie zaawansowania (nie tylko z serialu) jak Razor Crest. Od siebie dodam, że z przyjemnością widziałbym Brzeszczota w skali 1:144. Byłby to idealny balans między potrzebami modelarzy, gabarytami jak i ugruntowaną już pozycją popularnej skali.

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku

Jedna odpowiedź do “Razor Crest (The Mandalorian) / 1:72 / Revell”

  1. Jostein pisze:

    Miejmy nadzieję, że Revell pójdzie za ciosem. RZ-2 A-Wing, BTA-NR2 Y-Wing czekają na porządne modele w skali 1:72.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.