Dzisiaj mam gratkę dla wszystkich fanów popiersi. Co więcej, wszyscy, dla których dodatkowym atutem jest „dobre po Polskie” będą usatysfakcjonowali.
Jest mi bardzo miło ogłosić, że mam możliwość przedstawienia popiersia wykonanego przez naszego rodaka Stanisława Czarneckiego. Co więcej, jest to popiersie sygnowane numerem 1, co oznacza, że praktycznie publikuję recenzję jako pierwszy.

Ale do rzeczy.
Mamy do czynienia z popiersiem przedstawiającym przybysza z obcej planety. Pierwsze skojarzenia jakie miałem gdy zobaczyłem go to obce konstrukcje z filmu Battleship. Osobnik do tej pory nie posiadał nazwy, ale po krótkich dyskusjach z autorem padło na nazwę Space Invader. Nazwa przywołująca również a pamięci grę z lat 80tych.


Samo popiersie to ręcznie wykonany, jednoczęściowy odlew żywiczny. Całość zamyka się w wysokości 5cm. Mimo niewielkich rozmiarów, kształty naszego bohatera reprezentują się świetnie. Każdy detal jest znakomicie odwzorowany, dużo tutaj malutkich elementów technicznych jak i kształtów bardziej obłych jak np. skafander. Głowa wygląda rewelacyjnie. Wszystkie ostre kształty i zagłębienia dają pole do popisu dla umiejętności malarskich. Cielsko sprawi również wiele frajdy podczas malowania umożliwiając pomalowanie struktury w sposób bardziej organiczny.

Z minusów można jedynie wymienić brak podstawki oraz to, że popiersie mogłoby być nieco większe. Od autora wiem jednak, że w niedługim czasie pojawi się mały upgrade do tego produktu, a mianowicie będzie to reszta ciała. Czekam z niecierpliwością.

Zachęcam do odwiedzenia profilu autora Stanley’s Workshop oraz strony z innymi jego pracami http://www.artrenova.com/

Zapraszam do galerii

Oraz kilka zbliżeń

A tu propozycja malowania wykonana przez samego autora.