Dzisiejszy inbox, można powiedzieć, jest w połowie sponsorowany. Pojazd udostępnił do recenzji sklep modelarski z modelami samochodów oraz Sci-Fi czyli coś co lubimy najbardziej.

Bohaterem recenzji jest model Hunter Killera z filmu Terminator 2. Jest to pojazd powietrzny, który był kontrolowany przez Skynet w celu eksterminacji największego zagrożenia dla świata czyli ludzi. Myślę, że jeśli chodzi o przedstawienie historii modelu to wystarczy. Nie ma chyba fana SF, która nie oglądałaby Terminatora 2 więc nie będę wdawał się w szczegóły.

Sam model został wyprodukowany w roku 1994 więc można powiedzieć, że jest dość wiekowy. Sam muszę się przyznać, że albo nie słyszałem nigdy o tym modelu, albo zwyczajnie nie zapadł mi w pamięć. Sądzę więc, że model jest bardzo rzadki i jest niejako perełką wśród modeli Sci-Fi więc tutaj nie było pytania czy mieć czy nie mieć. Długość modelu po złożeniu powinna wynosić 37cm. Całość konstrukcji składa się z 36 części z czego kilka jest na jednej ramce wykonanych z winylu.

Właśnie, winyl. Materiał ten nie jest już tak popularny jak w czasach kiedy premiera Hunter Killera miała miejsce. Producenci nie mający dostępu do technologii wtryskowej zmuszeni byli do korzystania właśnie z takiej formy kreowania konstrukcji. Winyl bowiem jest to dość miękki materiał, dający w łatwy sposób odkształcić się po obróbce termicznej, gdzie wszystkie części są robione na zasadzie wydmuszek. Czyli pustych w środku. Konstrukcja przez to jest lekka, detale modelu bardzo dobre, ale na tym chyba kończą się plusy. Problem w tym materiale jest taki, że nijak się go nie sklei klejem do plastiku. Musimy używać cyjanopanu lub klei dwuskładnikowych na bazie żywicy. Z doświadczenia powiem, że klejenie takich modeli to bilet w jedną stronę. Skleić, postawić na półce i nie ruszać. Konstrukcja jest wtedy bardzo delikatna, a model po starciu z twardą powierzchnią rozlatuje się na mniejsze części. Czyli większość wiązań puszcza.

Model z filmu Terminator wykonany z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Świetny detal, duże części w skali 1:35, bardzo fajnie wyglądają. Nie ma tu mowy o jakiś bąblach powietrza jak w żywicznych konstrukcjach. Niestety jak to z winylami jest, kilka części jest powyginanych, kadłub jest delikatnie zapadnięty. I tak jak wspominałem wcześniej, można to naprawić dzięki gorącej wodzie lub suszarce. Pod wpływem ciepła materiał robi się miękki i formowalny. Nie wiem czy to wina moich małych chęci, ale gdy pracowałem nad naprawą winylowego R2-D2, materiał trochę wrócił do swojego pierwotnego kształtu, ale może za mało się starałem, a tutaj będzie z tym lepiej.

Bardzo jestem ciekaw jak model będzie się składał, czy części kadłuba się ze sobą zejdą bezboleśnie czy będzie trzeba „magii” by doprowadzić ten model do porządku. Na pierwszy rzut oka nie powinno być z tym problemu, ale wiadomo jak to jest z leciwymi konstrukcjami.

Reasumując, Hunter Killer z firmy Horizon wygląda na bardzo fajny model i mam nadzieję, że taki będzie w rzeczywistości. Bardzo popularna skala 1:35 jeszcze bardziej podnosi jego atrakcyjność. Nie da się ukryć, że model jest unikatem i ciężko go dostać. Minusem jest jeszcze fakt, że nie ma w zestawie podstawki, jest za to prosta instrukcja przedstawiająca jakie części, w jakie miejsca powinny powędrować.

Ale teraz zapytają się osoby, które chciałby by mieć taki model, co powinni zrobić by swoją kolekcję wzbogacić o ten pojazd. Już odpowiadam. Jeśli nie musicie mieć modelu winylowego, to rozwiązania są dwa. można zaopatrzyć się kartonowy model za kilkanaście złotych (zapraszam do inboxa kartonówki). Drugą opcją to model w skali 1:32 z firmy Pegasus. Model plastikowy, równie fajne detale, ale cena to ok 200pln. prawdopodobnie jeszcze w tym roku przedstawię ten model w recenzji.

I jeszcze raz na koniec logo sklepu, który umożliwił recenzję tego modelu: