Zestaw ten powinienem w sumie opisywać jako pierwszy. Był on wyprodukowany wcześniej niż opisywany niedawno Tie Fighter – cutaway. Los jednak chciał by kolejność, tych blaszek i żywic, wpadania w moje ręce w odwrotnej kolejności. Nic straconego. I jeden, i drugi zestaw sprawią przyjemność z modelowania.

Na wstępie dodam jeszcze, że zestaw dedykowany jest do wersji Tie Fightera z firmy Bandai w skali 1:72. Nie będzie on pasował do Tie Fightera First Order ani do wersji Fine Molds. Będzie za to w większej części pasował do Tie Fightera X1 Advanced Dartha Vadera. Sporo rzeczy jest do użycia właśnie w tym zestawie.

W cieniutkim opakowaniu dostajemy zestaw składający się z dwóch typów materiałów. Jako pierwszy i najmniejszy dostajemy maluśki element żywiczny, który okazuje się być dwoma częściami do wnętrza kokpitu. Nie jestem pewien dokładnie, ale ma to mieć coś wspólnego z radarami przód-tył. Jest to też jedna z tych rzeczy, której pewnie nikt z oglądających nie zobaczy, o ile był świadomy występowania takich elementów w kokpicie myśliwca.
Drugim elementem, czyli czymś na czym wszystkim zależy jest blaszka z wyrysowanymi częściami. Łącznie jest ich ok trzydziestu. Przedstawiają one wszelakie elementy kokpitu jak właśnie radary, fotel pilota, drążek sterowy, czołowy panel kokpitu, tylny panel między silnikami. Jest również uchwyt włazu głównego jak również, fajna rzecz, którą kiedyś sam musiałem kombinować w wersji Fine Molds, czyli właz serwisowy do generatora oraz samych działek. Wszystko bardzo starannie zaprojektowane.

Oczywiście dostajemy również dwóstronicową, składaną instrukcję, która całkiem jasno pokazuje co, gdzie i jak należy zagiąć i umocować.

Nie ma co się rozwodzić bo właściwie werdykt został wydany już na samym początku. Jeśli ktoś chciałby uatrakcyjnić myśliwiec Imperium i pokazać go nieco bardziej otwartego, to właśnie tym zestawem spokojnie uzyska ciekawszy efekt niż w standardowym zestawie. Efekt wzmocni połączenie opisywanego zestawu ze wspomnianymi wcześniej elementami z pudełka Cutaway.