Myśliwiec T-70 X-Wing miał swój debiut w filmie Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy. Była to zmodyfikowana wersja tego, co na potrzeby pierwszej trylogii stworzył Ralph McQuarrie. Wersja opisywana dzisiaj pojawiła się w ostatniej części Sagi Skywalker.Odrodzenie i poza malowaniem nie różni się niczym od tego co widzieliśmy w Przebudzeniu. Z racji tego, że nie jest to pierwszy wypust tego myśliwca, zdecydowanie można postawić tezę, że części nie zmieniły się wcale od poprzednich zestawów.

Jeśli jednak stykasz się z tym X-Wingiem w tej skali po raz pierwszy, pozwól, że pokażę co takiego może Cie spotkać.

Zestaw z tego artykułu to już siedemnaste pudełko jakie otrzymujemy z tzw. Mecha Collection, czyli malutkich pudełeczek z modelami w skali 1:144 lub mniejszej. Zielony X-Wing, własność Snapa Wexleya, występuje jeszcze w jednym zestawie, z wersją w pomarańczowym malowaniu. Jak wspomniałem, rozmiar pudełka jest standardowy dla tej linii produktów. Po otworzeniu go, po wewnętrznej stronie wieczka, zobaczymy instrukcję składania. Środek wypchany jest za to po brzegi częściami i wszystkimi innymi dodatkami.

Wszystkie części zawierają się w czterech ramkach odlanych z zielonego plastiku. Ma to znacznie ułatwić proces budowania pojazdu osobom, które nie chcą przeznaczać czasu lub nie mają umiejętności i narzędzi na samodzielne wykonanie go. Na myśliwiec składa się 25 części.

Części te są bardzo dobrze wykonane. Kto miał styczność z innymi modelami tej firmy będzie wiedział z czym zmierzy się tym razem. Oczywiście, świetna jakość, dużo ostrych detali. Każdy z modeli jest bardzo fajnie zaprojektowany. Bez problemu zbudujemy je na wcisk. I tak jest i tym razem. Model świetnie będzie się budował bez kropelki kleju. Co więcej, w X-Wingu mamy ruchome części w postaci skrzydeł. Będziemy mogli ustawić je w pozycji bojowej jak również w gotowości do skoku w nadprzestrzeń.

W zestawie znajdziemy również droida asronawigacyjnego R2. Niestety nie mamy tu możliwości wymiany go na inną jednostkę. Dla przypomnienia. W wersji dla Poe Damerona była opcja umiejscowienia jednostki R2 lub BB-8.

Model, tak jak i inne z tej serii posiada kilka uproszczeń. Największą bolączką jest brak kokpitu oraz przezroczystych elementów jak owiewka kabiny.

Innym mankamentem jest karteczka z naklejkami. Tak tutaj również nie ma opcji kalkomanii, a nie będę ukrywał, że w przypadku tego schematu malowania bardzo by się przydały by później potraktować je płynem do ich zmiękczania. Naklejki z zestawu, mimo iż są super i pasują idealnie, nie pozwolą na 100% satysfakcji z efektu końcowego.

Na koniec jeszcze podstawka. Nie znajdziemy tu nic, co by zaskoczyło. Trzy czarne elementy, z możliwością konfiguracji. Ten sam motyw można znaleźć w większości poprzednich mikro modeli.

Wnioski
Model bardzo fajnie się składa. Jakość, detale, dokładność przy składaniu czyni te zestawy rewelacyjnymi. Gdyby chociaż w zestawie był dostępny kokpit, tak jak w wersjach Fine Molds, to byłoby idealnie.