Dzisiaj potężny powrót do przeszłości. Dokładnie to do roku 1984, w którym to powstał bohater naszej recenzji. Y-Wing, której producentem była firma MPC, a później całość przejęły AMT/Ertl. Należy dodać, że w przeciwieństwie do X-Wingów i Falconów, z tych firm nigdy nie pojawiły się inne wersje tego statku.

Pudełko Y-Winga jest w wymiarze odpowiadającym opakowaniom większości małych modeli. Na przestrzeni kilku wydań jakie miał ten model, grafika na pudełku niewiele się zmieniła. Z racji tego, że premiera modelu odbyła się po Powrocie Jedi, obrazek również nawiązuje do tego filmu, a to za sprawą dwóch B-Wingów umieszczonych w tle. Oczywiście nazwa widniejąca na pudełku, czyli Y-Wing Fighter, również się nie zgadza ze stanem faktycznym czyli tym, że statek ten był bombowcem. Sam model na opakowaniu, jak się przekonamy później, nie jest tym z zawartości pudełka.

Zobaczmy co kryje się w środku.

W pudełku znajdziemy dwie ramki z szarym plastikiem oraz jedną z przezroczystego tworzywa. Ta ostatnia odpowiada za oszklenie oraz standardową podstawkę do tej wielkości modeli.
Wszystkich części jest łącznie 24 sztuki plus kalkomanie (których nie posiadam).

No i teraz co mógłbym powiedzieć o jakości tego modelu. Jest słabo. Zacznę o wypukłych linii podziału. To jest pierwsza charakterystyczna rzecz, która różni ją od wersji z pudełka. Kokpit to jeden glut z zatopionym w plastiku czymś na kształt pilota oraz instrumentami nawigacyjni. Sama owiewka posiada fajny, chociaż zupełnie niepotrzebny zabieg, a mianowicie otwierany właz. Na spodzie kadłuba nie znajdziemy wyrzutni torped. Jest za to, tak jak w silnikach miejsce na wstawienie płóz by ustawić statek w pozycji spoczynku. Oczywiście nie znajdziemy tam komór podwozia. Tym samym statek w czasie lotu będzie miał trzy dziury w poszyciu.

Idąc dalej. Jednostka R2 również jest scalona w kadłubem. orurowanie, czyli jeden z najbardziej charakterystycznych elementów bombowca również podzieliła los pilota oraz droida. Silniki, mimo iż posiadają sporo części to kształtem odbiegają od oryginału poprzez ich jajowaty kształt.Pylony to również uproszczone kształty.

Po złożeniu.
Konstrukcja bardzo odbiega od oryginału. Kształty są obłe i pozostawiają spore odstępy po złożeniu. Żaden element nie pasuje do oryginału. Niestety, w tym modelu nawet próby odbudowania poszczególnych elementów niewiele dadzą. Zwyczajnie ilość włożonej pracy w tę konstrukcję, nie będzie adekwatna do efektu jaki będziemy chcieli uzyskać.
Nie jest to dobry model na żaden etap przygody z modelarstwem. Kolekcjonerzy powinni sprzedać do ze stratą lub zostawić sobie jedynie dla boxartu. Znacznie lepiej jest poszukać starszy, ale fajniejszy model A-Winga, którego recenzję znajdziecie pod tym linkiem.