Był opancerzony Y-Wing, teraz czas na coś z hangarów Imperium. Tak więc na tapetę wpada myśliwiec Tie Fighter. Pochodzi on z pierwszej edycji F-Toys, która została wydana wydana w 2008 roku. W tym artykule znajdziecie również porównanie do wersji Bandai Tie Fightera, w teoretycznie tej samej skali.

Cofnijmy się w czasie i zobaczmy co przyszło do nas ponad 13 lat temu.

Na początek pudełko z przedstawionymi grafikami myśliwców, które stanowiły większość w pierwszej edycji. Dla przypomnienia były to Tie Fighter, X-Wing, ETA-2 StarFighter, N-1 Naboo Starfighter oraz AT-ST. Wszystkie te niebawem pojawią się w opisach.

Na odwrocie pudełka mamy już dokładniejszy spis modeli oraz jeden Secret item, którym był w tym przypadku Tie Crawler. Dziś pojazd ten jest już częścią Legend.

Po otworzeniu pudełka znajdziemy dwustronicową instrukcję. Standardowo, proces składania, opis, dane techniczne i oczywiście umiejscowienie pojawiania się myśliwców na tle filmów Sagi.

Wyciągniemy z pudełka również plastikowy blister z trzema częściami naszego modelu oraz podstawką z nadrukowanymi na niej informacjami o naszym modelu. Części oczywiście są wstępnie pomalowane na imperialny kolor.

Model jest bardzo fajnie zdetalowany. Niektórzy zapewne przyczepią się do jedynie delikatnie zarysowanych elementów, szczególnie na kadłubie. Moim zdaniem nie jest tak źle i odrobina washa powinna wyciągnąć je bardziej. Bardzo dobrze to wszystko do siebie pasuje. Oczywiście linie podziału są wklęsłe. Same panele słoneczne myśliwca mają bardzo ładną fakturkę i widać na nich każdy detal. Jedynie do czego można się przyczepić to niedokładne ich malowanie. W pewnych miejscach szablon chyba się nie docisnął. Przy próbie użycia modelu do jakiejś scenki, będzie trzeba samemu poprawić te niedociągnięcia.

Poniżej jak prezentuje się nasz Tie Fighter po złożeniu.

I na koniec porównanie z modelem Bandai z zestawu Tie Fighters (razem z Tie Advanced). Przypomnę, że modele dzieli 9 lat różnicy. Widać gołym okiem. Wynika to z tego co pisałem w inboxie Y-Winga. Polega ona na tym, że F-Toys brał wymiary z danych technicznych. Bandai natomiast miał do dyspozycji modele fizyczne, które skanował i przenosił na wersje cyfrowe.

Model Tie Fightera z F-Toys to była bardzo fajna propozycja dla wszystkich modelarzy Star Wars, tym bardziej, że była sygnowana skalą 1:144. Jako ciekawostkę dodam, że po wyczerpaniu zapasów z pierwszej edycji, ceny za ten model strasznie wystrzeliły w górę, aż do momentu reedycji tego pojazdu.