Dzisiaj ponownie możemy cieszyć się recenzją produktu Suyata dzięki firmie Exito. Dla przypomnienia, jeśli szukacie pełnego wachlarza modeli, materiałów modelarskich i fajnych promocji, to powinniście do nich zajrzeć…o ile jeszcze tam nie byliście.

Jak wspomniałem w pierwszym zdaniu, tym razem znów zajrzymy do pudełka firmy z Hong Kongu. Pierwszym był model samochodu Madness of the Street. Dzisiaj natomiast, zajmiemy się tematyką zupełnie inną niż poprzedni produkt Suyaty. Będzie to model okrętu kosmicznego, wykonanego w skali 1:700 noszącego nazwę Mutsu. Od razu należy wspomnieć, że został on wyprodukowany, w jednym czasie, wraz ze swoim bliźniaczym okrętem Nagato. Nie da się tu uniknąć nawiązania do ich prawdziwych odpowiedników z okresu Drugiej Wojny Światowej.
Nagato tak samo jak Mutsu to wielkie okręty kosmiczne, swoją konstrukcją bardzo przypominające te z uniwersum Starblazers (a.k.a. Yamato 2202). Jedną poważną różnicą jest to, iż okręt jest również środkiem transportu dla wielkiego robota stacjonującego na jego kadłubie.

Zobaczmy jednak co przyjdzie nam sklejać. Na początek pudełko.
Podłużny karton wita nas kolorową ilustracją na froncie. Mamy tu zaprezentowany okręt oraz mecha w pozycji rozłożonej. Co prawda na grafice widzimy wersję statku z krótkimi silnikami, ale jak się później okaże, instrukcja na ten temat będzie milczała. Oczywiście by wykonać wersję z pudełka, w pewnym momencie będziemy musieli powstrzymać się przed doklejeniem przedłużek. Jest to pierwsza z różnic miedzy Nagato a Mutsu. Na bocznych ściankach pudełka zobaczymy również kilka rzutów sklejonego i pomalowanego modelu.

Otwierając pudełko naszym oczom ukaże siękilka woreczków z częściami, instrukcją oraz kalkomaniami.

Popatrzmy jak przygotowana jest instrukcja.
Wszystko oczywiście w kolorze, schemat malowania, tabelka kolorów, lista części. Nic unikalnego do momentu gdy nie przeskoczymy do schematów składania modelu. Tu na większości stron będziemy mieli do wyboru jedną z dwóch konfiguracji. Wersja gdzie okręt i mech będą ustawione na własnych podstawkach oraz gdzie te dwie konstrukcje będą stanowiły całość. I zapewne zapytacie, czy można wykonać model tak by była możliwa wersja jedna i druga? Odpowiem wymijająco. I tak i nie. Instrukcja tego nie przewiduje. Natomiast jeśli trochę pokombinujecie, taki zabieg będzie możliwy. Wiąże się to z pewnymi modyfikacjami. Nie będą one jednak miały znaczącego wpływu na wygląd obu modeli.

A jak się mają kalkomanie? Całkiem przyjemnie. Nie widać rastra, krawędzie są ostre, a błona nie wygląda na grubą. Można mieć wrażenie, że nie ma się styczności z czymś tanim.

No to teraz czas na otwarcie woreczków z plastikami.
Suyata i tym razem zastosowała ten sam zabieg co w modelu samochodu. Mianowicie ramki są podzielone na cztery grupy w różnych kolorach. Szary to części kadłuba, czerwony to głównie elementy spodu modelu, piaskowe są podstawki imitujące skały, a czarne to drobne uzbrojenie oraz elementy napędu, pokładu oraz podstawek.

Szare części, jak wspomniałem, to części kadłuba, silników, mecha, uzbrojenia. Wszystko bardzo fajne zaprojektowane. Kadłub oraz poszczególne detale zasługują na słowa pochwały. Jest wiele elementów o ciekawych kształtach cieszących oko. Ogólnie sama sylwetka statku jest bardzo fajna. Zaprojektowana tak by sprawiać wrażenie masywnej, wojennej machiny z wieloma futurystycznymi dodatkami.

Poniżej ramka z nadbudówką oraz kominem.

Główny napęd okrętu.

Oraz główne uzbrojenie

Kilka części mecha w obydwu konfiguracjach.

I tu należy wspomnieć, że mech to kolejna rzeczy jaka odróżnia od siebie modele Nagato oraz Mutsu. Chodzi o różne hełmy oraz korpusy.

Czas na części wykonane z czerwonego plastiku czyli głównie spód modelu. Znajdziemy w ramkach oczywiście jakąś drobnicę do umiejscowienia w różnych miejscach kadłuba, ale to właśnie dziób i sekcja silnikowa stanowią zdecydowaną większość.

Czarne ramki prezentują mniejsze lub większe elementy poszycia, podstawki czy elementów trzymających silniki. Znajdziemy na niej również małe elementy uzbrojenia, które będziemy mogli wykonać jako ruchome elementy. Może poza mini uzbrojeniem, wszystkie inne części są bardzo ciekawie zaprojektowane. W moje gusta trafiły bez problemu.

Oczywiście model posiada również dwie podstawki. Jej największe części są odlane z piaskowego koloru. Ma ona imitować sobą coś na kształt skały lub lekkiego wzniesienia. Niestety po zamontowaniu wysięgników widać delikatne szpary między częściami. Zobaczycie to w ostatnich zdjęciach po złożeniu modelu.

W zestawie znajdziecie również jeszcze jedną ramkę wykonaną z gumy. Są to zawiasy, w które wpycha się trzpienie silników oraz głównych dział w celu uniemożliwieniu bezwładnego ich obrotu.

Poniżej kilka fotek przedstawiających dwie konstrukcje po sklejeniu. Na okręcie brakuje kilku drobnych elementów, ale już na tym etapie dostajemy pewne wyobrażenie jak prezentuje się model.

Wnioski.
Model jest bardzo ciekawą konstrukcją. Dobrze spasowaną, zawierającą wiele fajnych detali. Nie jest to okręt wymagający od modelarza wielu godzin pracy ani umiejętności profesjonalisty. Na jego zbudowanie poświęcicie zapewne ok. 4-5 godzin. Dzięki temu, że części są w kilku kolorach, możecie model zostawić bez malowania. Co też może być fajną zabawą dla młodszych modelarzy bez odpowiednich narzędzi i umiejętności. Ja osobiście z przyjemnością zabiorę się w niedalekiej przyszłości za jego malowanie.
Na koniec refleksja. Czy pokusiłbym się o zakup bliźniaczego okrętu? Chyba raczej nie. Różnice miedzy nimi są niewielkie, więc wydaje mi się, że pozostanę tylko przy Mutsu, jako przedstawicielu gwiezdnych okrętów z firmy Suyata.

Dziękuje raz jeszcze firmie EXITO za możliwość zrecenzowania tego fajnego zestawu.